Log 42. – Czerwiec na wariata

Tegoroczny czerwiec to jakieś szaleństwo w permanentnym niedoczasie. Ale tak to czasem być gdy się człowiek do dłuższego urlopu szykuje, załatwia miliard spraw. Ostatnio nawet naszła mnie taka refleksja, jaki jest sens pójścia na urlop gdy przed nim zasuwasz jak dziki miś by wszystko pozamykać i przygotować, a po nim nadrabiasz jak jeszcze bardziej dziki miś. To dość eksploatujące.

Czytaj dalej

Log 34. – Industrialne Tarnowskie Góry

Maj ach maj <3 Mój miesiąc najulubieńszy! Nareszcie 🙂 Czas w którym przyroda wybucha najbardziej soczystą zielenią, kwiatami. Zapach konwalii i bzów, które nieodłącznie kojarzą mi się z moimi urodzinami. To jest właśnie to, na co czekam całą zimę. A jak najlepiej uczcić pierwszy dzień maja? Oczywiście – na dwóch kółkach.

Czytaj dalej

Log 25. – Retrospekcje: Rowerem do Świerklańca

Jedna z tych tras, które odkładałam na „gdy będę miała rower trekkingowy”. Trasa dość konkretna, bo licznik nakręcił 68 km. I dające po nogach ze względu na mocne podjazdy. W końcu okolica Piekar Śląskich i Tarnowskich Gór ;). Po drodze zabytkowa stacja PKP w Radzionkowie z przemiłym miejscem na odpoczynek w trasie. A w samym Świerklańcu – obłędny park z elementami dużej i mniejszej architektury: Pałacem Kawalera, amfiteatrem, rzeźbami, fontannami, stawem, wszędzie ławeczki, alejki, całość wymuskana na tip-top. No i oczywiście to, co kocham najbardziej: spokój i przestrzeń – jezioro Świerklaniec.

Czytaj dalej