Log 42. – Czerwiec na wariata

Tegoroczny czerwiec to jakieś szaleństwo w permanentnym niedoczasie. Ale tak to czasem być gdy się człowiek do dłuższego urlopu szykuje, załatwia miliard spraw. Ostatnio nawet naszła mnie taka refleksja, jaki jest sens pójścia na urlop gdy przed nim zasuwasz jak dziki miś by wszystko pozamykać i przygotować, a po nim nadrabiasz jak jeszcze bardziej dziki miś. To dość eksploatujące.

Czytaj dalej

Log 26. – Rolkowo po Strefie

Coś mam ostatnio fazę na testowanie nowych miejscówek pod rolki. Dziś tereny Gliwickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

„Czerwone” święto w kalendarzu, można było próbować bo w dni wolne jest tam cisza i pustki, a w jej „zakątkach” asfalt jest dość gładki – co przypadkiem ustaliłam w styczniu podczas biegania 🙂 .

Czytaj dalej