Log 42. – Czerwiec na wariata

Tegoroczny czerwiec to jakieś szaleństwo w permanentnym niedoczasie. Ale tak to czasem być gdy się człowiek do dłuższego urlopu szykuje, załatwia miliard spraw. Ostatnio nawet naszła mnie taka refleksja, jaki jest sens pójścia na urlop gdy przed nim zasuwasz jak dziki miś by wszystko pozamykać i przygotować, a po nim nadrabiasz jak jeszcze bardziej dziki miś. To dość eksploatujące.

Czytaj dalej

Log 38. – To już nawet dziecko wie 😜

Schodzę po klatce schodowej jak zwykle na sportowo. Bo rzadko mnie widać „po cywilu”. Spotykam Sąsiadkę z maleńką wnusią, którą pierwszy raz na oczy widzę.

Idzies na rolki? – zagaduje rezolutnie Mała

Nie – odpowiadam – dzisiaj idę pobiegać.

No to musis zrobić rozgzewkę – poucza mnie z pełną powagą Mała

😁😍

No to polatane. Tak tak, „rozgzewka” też była. I rozciąganie nawet 😜

Log 34. – Industrialne Tarnowskie Góry

Maj ach maj <3 Mój miesiąc najulubieńszy! Nareszcie 🙂 Czas w którym przyroda wybucha najbardziej soczystą zielenią, kwiatami. Zapach konwalii i bzów, które nieodłącznie kojarzą mi się z moimi urodzinami. To jest właśnie to, na co czekam całą zimę. A jak najlepiej uczcić pierwszy dzień maja? Oczywiście – na dwóch kółkach.

Czytaj dalej

Log 33. – Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa vol.4

Lato to taki czas, gdy ostatnią rzeczą o jakiej marzę jest bieganie. W wysokiej temperaturze mogę rolkować, rowerkować, ale bieganie, w moim przypadku, lepiej odłożyć do jesieni. Ewentualnie stosować jako spory „challenge” 😛 . Na dzisiejszej prowokacji, mimo kwietnia, było lato właśnie. Chciałoby się rzec: „taki mamy klimat”, ale w sumie kiedyś istniało coś takiego jak wiosna. Teraz z zimy wpada się wprost w lato :).

Czytaj dalej