Log 26. – Rolkowo po Strefie

Like

Coś mam ostatnio fazę na testowanie nowych miejscówek pod rolki. Dziś tereny Gliwickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

„Czerwone” święto w kalendarzu, można było próbować bo w dni wolne jest tam cisza i pustki, a w jej „zakątkach” asfalt jest dość gładki – co przypadkiem ustaliłam w styczniu podczas biegania 🙂 .

Asfalt jest mniej gładki pod rolkami niż się to wydawało w butach biegowych, ale nie ma na co za bardzo narzekać. Drogi szerokie jak stół ping-pongowy, to kompletnie się nie czuje prędkości. Coś jak autem po autostradzie – ciągle się wydaje, że jedziesz zbyt wolno ;). Wiatr dosyć hula, to akurat nie jest nic dziwnego na względnie otwartych przestrzeniach (latem będzie patelnia), sporo spacerowiczów no i czasem przejedzie jakiś zbłąkany wóz tambylca. Tak że trzeba jednak uważać i mieć ucho na nasłuchu 🙂 . W sumie jak wszędzie 😀

Gdy już sobie wszyscy ludzie poszli, zostały skowronki, których śpiewu nad polami słuchać uwielbiam no i nawet jakiś bażant się odważył wyjść z ukrycia i sobie niezbyt spiesznie przekraczać drogę.

Fajny, mocny trening bo wyjątkowo czysta nawierzchnia to można się rozpędzać. W stronę pod górkę czasówka w głębokim squacie (wiadomo co pracuje 😛 ), w stronę z górki slalom, więc przy okazji miały ostrą robotę też skośne brzucha i przywodziciele ud.

Ach rolki roleczki 💜 …uwielbiam efekty, jakie są widoczne po pewnym czasie uskuteczniania jazdy. I to bez żmudnego wykonywania pierdyliarda powtórzeń przysiadów 😛 A jak się mięśnie głębokie wzmacniają… (nie żebym cokolwiek sugerowała, czy namawiała, czy coś 😛 yhyhyhy…[TuZacieszDiablicy😈])

Dyskusja na FB:

 

Like